Thursday, February 25, 2021
Strona główna Autorzy Posty przez Bogdan Koral Konikowski

Bogdan Koral Konikowski

Bogdan Koral Konikowski
58 POSTY 0 KOMENTARZE

190 Rocznica Powstania Listopadowego

Fptp: wikipedia.org

W nocy z 29 na 30 listopada 1830 roku doszło do wybuchu Powstania Listopadowego, do którego doprowadziło łamanie konstytucji nadanej przez Rosjan Królestwu Kongresowemu: wprowadzenie cenzury, zakaz zgromadzeń i jawnych obrad Sejmu. Szerzyły się aresztowania wolnomularzy, filomatów i filaretów. Bezpośrednim impulsem były zwycięskie rewolucje Francuzów i Belgów, którzy obalili króla i ogłosili niepodległość latem 1830 r. oraz decyzja cara o mobilizacji wojsk polskich, które mogły być wysłane na Zachód. Po nieudanym ataku na Belweder, którego celem było pojmanie księcia Konstantego, znienawidzonego namiestnika i brata cara, podchorążowie pod wodzą Piotra Wysockiego z pomocą ludu Warszawy zdobyli Arsenał. Od początku powstania ujawniły się fatalne w skutkach różnice pomiędzy radykałami a zwolennikami status quo i rokowań z Rosją. Zaproponował je generał Józef Chłopicki – Wódz Naczelny, po tym jak po długich sporach wyłoniono Rząd Tymczasowy z księciem Adamem Jerzym Czartoryskim na czele. Car odpowiedział wprowadzeniem stanu wojennego i mobilizacją korpusu interwencyjnego. Polski Sejm ogłosił wtedy powstanie narodowe przeciwko Rosji, detronizując Mikołaja I w styczniu 1831 r. Przeciwko 150 tysiącom polskich żołnierzy stanęło 200 tysięcy Rosjan. Ich marsz na Warszawę powstrzymała bitwa pod Olszynką Grochowską 25 lutego, po której dyktatorem został generał Jan Skrzynecki. Nie wykorzystał jednak atutu zaskoczenia zyskanego po śmiałych i zwycięskich atakach generała Ignacego Prądzyńskiego, a także osłabienia carskiej armii wywołanej epidemią cholery. Punktem zwrotnym stała się klęska powstańców pod Ostrołęką 26 maja. Poddali Warszawę po ataku 6 września. Twierdza w Zamościu, ostatnie miejsce polskiego oporu, padła 21 października. Rosja rozpoczęła wielkie represje: zlikwidowała polskie wojsko, resztki niezależnej polskiej administracji, wyższe szkolnictwo. Nałożyła kontrybucję i rozpoczęła budowę cytadeli, skąd wymierzone były w Warszawę rosyjskie armaty. Skutkiem powstania była Wielka Emigracja. Do Polski nigdy nie wrócili liczni arystokraci, oficerowie, żołnierze, artyści – w tym Fryderyk Chopin, Adam Mickiewicz i Juliusz Słowacki. Poetycką wizję powstania przedstawił w „Reducie Ordona” Mickiewicz, w „Sowińskim w okopach Woli” – Słowacki, zaś w „Warszawiance” i „Nocy listopadowej” – Stanisław Wyspiański, o czym powinniśmy pamiętać.

Bogdan Koral Konikowski

Moim zdaniem o fabrykowaniu zgonów na COVID-19

Moim Zdaniem!

Fabrykowanie zgonów na COVID-19 staje się faktem. Agencje federalne USA, których głównym zadaniem jest zapobieganie chorobom (zwłaszcza zakaźnym) oraz ich monitoring i zwalczanie, robią wszystko, by przekonać opinię publiczną do „epidemii”. Tym samym postarano się o to, aby zmienić wytyczne, które nakazałyby lekarzom klasyfikować każdy zgon osoby z podejrzeniem COVID-19 jako podstawową przyczynę śmierci… Pomimo faktu, że ponad 90% osób, które rzekomo „umierają” na COVID-19, ma poważne problemy medyczne i inne choroby współwystępujące, agencja rządu federalnego Stanów Zjednoczonych CDC, została przyłapana na instruowaniu szpitali, aby zasadniczo ignorowały te przyczyniające się do śmierci choroby i obwiniały COVID-19 jako główną przyczynę śmierci. W ten oto sposób chcą rażąco zawyżać zakres reklamowanej „epidemii”. Liczba Amerykanów, którzy według doniesień zmarli z powodu korona wirusa, oparta jest na systemie klasyfikacji chorób ICD-10 rekomendowanym przez CDC, do której wprowadzono nowy kod choroby, aby śledzić przypadki śmierci na korona wirusa. Kod U07.1 zostanie wykorzystany do określenia śmierci w wyniku zakażenia korona wirusem. Istnieje jednak inny kod wtórny, U07.2, który służy do diagnostyki klinicznej lub epidemiologicznej COVID-19, w którym potwierdzenie laboratoryjne jest niejednoznaczne lub niedostępne. Z racji tego, że wyniki badań laboratoryjnych zwykle nie są podawane w aktach zgonu w USA, NCHS (National Center for Health Statistics – Narodowe Centrum Statystyk Zdrowia) nie planuje wdrożenia U07.2 do statystyk umieralności. W wytycznych dla amerykańskich szpitali jasno podkreślono, że oczekuje się od lekarzy, aby jednak dążyli do wyboru kodu choroby i podstawowej przyczyny śmierci pacjenta z podejrzeniem koronawirusa tak, żeby wyszło, że to COVID-19 jest najczęściej podstawową przyczyną śmierci.”COVID-19 należy zgłosić jako bezpośrednią przyczynę śmierci w akcie zgonu dla wszystkich zmarłych, u których choroba spowodowała lub przypuszcza się, że spowodowała lub przyczyniła się do śmierci – napisano w wytycznych CDC z 24 marca. Jeśli zmarły miał inne przewlekłe schorzenia, takie jak POChP Przewlekła obturacyjna choroba płuc lub astma, które również mogły się przyczynić do śmierci, stany te można opisać w części II.”

W ten oto sposób agencje federalne USA w połączeniu z magią telewizji chcą przekształcić normalny sezon na grypę w „globalną pandemię”. Jasne jest, że potrzebują do tego odpowiedniej liczby ciał z „potwierdzoną” bezpośrednio przyczyną śmierci, więc zmieniają wytyczne, by odpowiednio ingerować w statystyki. CDC zachęca lekarzy do założenia, że ​​każdy, kto może mieć objawy grypy, rzeczywiście je ma, i że objawy te są oczywiście spowodowane COVID-19 i to bez względu na to, czy testy to potwierdziły, czy też nie.

Amerykańska agencja nie przejmuje się też tym, że każdy, kto otrzymał coroczną szczepionkę przeciw grypie, jest bardziej podatny na zakażenie COVID-19, tylko wręcz przeciwnie rekomenduje jej przyjmowanie. Innymi słowy, sezonowa szczepionka przeciw grypie NIGDY nie przyczyni się do zmniejszenia liczby tych zgonów, bo pacjenci umierają na choroby współwystępujące lub powikłania poszczepienne. Potrzebują odpowiedniej liczby osób, aby uzasadnić coroczne obowiązkowe szczepienia niebezpiecznymi, nieprzetestowanymi szczepionkami mRNA, aby zapewnić, że tego rodzaju „pandemia grypy” nie zdarza się co roku, ponieważ „eksperci” twierdzą, że powinniśmy się spodziewać, że w przyszłości będzie jeszcze gorzej. A jedyna nasza nadzieja w „cudownie wynalezionej” szczepionce. Jakże wygodne jest to myślenie dla twórców szczepionek, koncernów farmaceutycznych i ich nadzwyczajnych zysków. Wygodne jest to także dla systemu, który nie musi się już tak bać, że odmówisz zniewolenia w dokładnie taki sposób, jaki dla ciebie dawno temu zaplanowali. Potwierdzenie szczepienia w postaci mikroczipa będzie twoim „paszportem społecznym”, który pozwoli ci w pełni uczestniczyć w życiu społecznym – mieć pracę, chodzić do szkoły, a nawet iść do sklepu. Będzie dowodem na to, że zaakceptowałeś system Znaku Bestii.

To jak? Pozwolisz uwikłać się w psychozę strachu wyimaginowanej „pandemii” czy zachowasz zdrowy rozsądek i nie dasz się zniewolić?

Deportacja na Syberię w nocy z 12 na 13 kwietnia 1940 r.

Fot: Wikipedia.pl

W nocy z 12 na 13 kwietnia 1940 r., w tym samym czasie, kiedy NKWD mordowało polskich jeńców wojennych i więźniów, ich rodziny stały się ofiarami masowej deportacji w głąb ZSRR na Syberie. Decyzję o kolejnej wielkiej wywózce Rada Komisarzy Ludowych podjęła 2 marca 1940 r. Akcję wysiedlania władze sowieckie rozpoczęły w nocy z 12 na 13 kwietnia 1940 r. Jej ofiarami stały się głownie rodziny polskich jeńców rozstrzeliwanych właśnie przez NKWD w Katyniu, Charkowie i Kalininie oraz najbliżsi mordowanych w tym samym czasie polskich obywateli, przetrzymywanych w więzieniach sowieckich. Zdecydowaną większość deportowanych skierowano do Kazachstanu, gdzie zesłańców czekała niewolnicza praca, nędza, choroby i głód. W sumie w wyniku deportacji dokonanej w kwietniu 1940 r. z ziem wschodnich RP wywieziono około 61 tys. obywateli polskich. Piosenka: „Modlitwa Obozowa”, Bernard Ładysz nr 25.

Celem sowieckich deportacji była eksterminacja elit oraz ogółu świadomej narodowo polskiej ludności, miały one rozbić społeczną strukturę, dostarczając jednocześnie totalitarnemu sowieckiemu imperium siłę roboczą. Liczba wszystkich ofiar wśród obywateli polskich, którzy w latach 1939-1941 znaleźli się pod sowiecką okupacją, do dziś nie jest w pełni znana. Uważa się, że w ciągu niespełna dwóch lat władzy sowieckiej na ziemiach zabranych Polsce represjonowano w różnych formach – od rozstrzelania, poprzez więzienia, obozy i zsyłki, po pracę wpół przymusową – ponad 1 milion osób, a więc co dziesiątego obywatela Rzeczypospolitej, który mieszkał lub znalazł się na tym terytorium. Nie mniej niż 30 tys. osób zostało rozstrzelanych, a śmiertelność wśród łagierników i deportowanych szacuje się na 8-10 proc., czyli zmarło zapewne 90-100 tysięcy osób. Związek Sowiecki, uczestnicząc wspólnie z III Rzeszą w rozbiorze Polski, zajął w 1939 r. obszar o powierzchni ponad 190 tys. km kw. z ludnością liczącą ok. 13 mln osób. Wśród nich było około 5 milionów Polaków, pozostali to Ukraińcy, Białorusini i Żydzi. Ocaleni nie ukrywają, że Bóg umieścił ich pośród tych szczęśliwych. Ich wspomnienia to świadectwo barbarzyństwa i okrucieństwa ówczesnego systemu komunistycznego. Nr 1, „Jak długo w sercach naszych”

Sybiracy dzisiaj, a jest ich już coraz mniej, też w naszej Polonii, należą do tej cząstki społeczeństwa, która przez trudne i ciężkie losy życia stała się najbardziej patriotyczną. Na zesłaniu doświadczyli, co znaczy kochać Ojczyznę – Polskę i tęsknić za nią. Bóg pozwolił im wydostać się z tego ziemskiego piekła – by uczyli miłości do Ojczyzny nas wszystkich, a zwłaszcza najmłodsze pokolenie. Dowody okrucieństwa zbrodniczego systemu komunistycznego powinny pobudzać w młodym pokoleniu zachętę do działania przeciwko niesprawiedliwości, okrucieństwu i przemocy. Sybiracy są żywym świadectwem martyrologii narodu, ale też siły i woli przetrwania, które powinny być cenną lekcją historii i patriotyzmu dla obecnych i przyszłych pokoleń Polaków. Oto lista zyjacych w Edmonton Sybirakow:

Władysław Szwender, Stanisław Różnicki i Janina Różnicki, Tosia Leszczyńska, Lila Wasylkiewicz, Marysia Borowiecka, Kasia Moratto, Amelia Kubok, Kazia Midegs, Irena Sosnowska, Czesław Kuczkowski, bracia Wilhelm i Emanuel Chodkiewicz ich siostry Emma Sawicka i Janina Muszyńska, Eugenia Szklarz, Halina Seifried, Maria Andrzejewska, Ewa Lubieniecka, Franciszek Leszczyński, Józefa, Józef i Bronisław Bereźnicki, Józef Kiryluk, Czesława Kadela, Bronisława Stelmaczonek oraz Stasia Mazurek (siostra Broni Stelmaczonek).i Cecylia Kokorowska.

80 rocznica Katynia

Foto: https://poznan.ipn.gov.pl/

W życiu człowieka, społeczeństwa, narodu istnieją wydarzenia, które w sposób szczególny kształtują pamięć o nich i stają się punktem odniesienia, symbolem i źródłem w nauce i wychowaniu. Budują tożsamość narodu. Dzisiaj mamy obowiązek pielęgnowania tego wszystkiego, co się zdarzyło, z czego wyrastamy, co było krwią bliznami i cierpieniem. To wszystko musimy włączyć w teraźniejszość i w wielkie dzieło dążenia do przyszłości.

W kwietniu w szczególny sposób pielęgnuje sie pamięć o zbrodni katyńskiej. 80 lat temu 3 kwietnia 1940 roku funkcjonariusze NKWD rozpoczęli masowe egzekucje polskich jeńców wojennych. W ciągu następnych sześciu tygodni Rosjanie zamordowali strzałem w tył głowy blisko 22 tys. naszych rodaków, w tym ponad 14 tys. oficerów wojska i policji. Jeńców przewożono do miejsc kaźni, gdzie funkcjonariusze NKWD zabijali ich strzałem w tył głowy. Rosjanie mordowali ich głównie nocą. Skazanym wiązano z tyłu ręce sznurkiem, a na głowę zakładano worek wypełniony trocinami. Ciała wywożono ciężarówkami i grzebano w masowych mogiłach. Likwidację polskich oficerów NKWD prowadziła równolegle z rozstrzeliwaniem 7305 Polaków przetrzymywanych na obszarze przedwojennych wschodnich województw Rzeczypospolitej.

W Polsce Katyń okrył żałobą tysiące rodzin, którym dopiero dziś wolno uczcić pamięć zmarłych. A w skali całego narodu jest to także sprawa bolesnej i dotkliwej straty w dziedzinie nauki i kultury. Przypomina się młodszym pokoleniom w kraju gehennę profesorów, wywiezionych podstępnie przez hitlerowców do obozu koncentracyjnego. Podkreśla się przy różnych okazjach ciosy, jakie poniosła nauka, sztuka i kultura polska w czasie ostatniej wojny. Ale w tym rachunku oficjalnie pomijano do roku 1990 tych wszystkich, którzy zginęli z rozkazu Stalina w Katyniu i innych, w wielu przypadkach wciąż nieznanych miejscach zagłady. W Rosji pomordowano kwiat inteligencji polskiej, najwartościowszą substancję biologiczną narodu.

Wśród oficerów, którzy ponieśli smierc w Katyniu lub przepadli bez śladu, było: dwunastu generałów, koło trzystu pułkowników i podpułkowników, około pięciu set majorów, dwa i pół tysiąca kapitanów, przeszło pięć tysięcy poruczników i podporuczników. Ci najniżsi rangą byli przede wszystkim oficerami rezerwy. Niektórzy mieli tytuły naukowe, byli docentami lub profesorami uniwersytetów. Ale i wśród oficerów zawodowych było wielu wybitnych specjalistów poszczególnych broni i instytutów wojskowych. W Katyniu zamordowany został kontradmirał Ksawery Czernicki, pionier budownictwa okrętowego. Jego los podzieliło kilku specjalistów marynarki wojennej.

Przywróćmy  pamięć o zmaganiach polskiego narodu, o którym zmarły w kwietniowy wieczór sw. Jan Paweł II napisał:
„Jestem synem narodu, który przetrwał najstraszliwsze doświadczenia dziejów, którego sąsiedzi wielokrotnie skazywali na śmierć – a on pozostał przy życiu i pozostał sobą. Zachował własną tożsamość  i zachował pośród rozbiorów i okupacji własną suwerenność jako naród – nie biorąc za podstawę przetrwania jakichkolwiek innych środków fizycznej potęgi jak tylko własną kulturę, która okazała się w tym przypadku potęgą większą od tamtych potęg”.

Moim zdaniem o całej tej pandemii

Moim zdaniem, całą tą zawieruchą z korona wirusem steruje chiński reżim, a jego celem jest zdobycie przez Chiny pozycji nowego, światowego hegemona. Prowadzi przy tym tzw. wojnę informacyjną. Jej koncepcja powstała w latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku, niezależnie w Stanach Zjednoczonych Ameryki i w Związku Radzieckim. Wcześniej teoretycy wojny nie mieli rozterek; celem wojny zawsze były korzyści ekonomiczne. Agresor rabował podbijany teren i wracał z łupami do siebie albo długotrwale go okupował, czerpiąc zyski z naturalnych bogactw, zasobów i pracy podbitej ludności. Do ataku wystarczyło, żeby agresor był przekonany, że będzie w stanie dokonać grabieży lub okupacji i że ona się opłaci, biorąc pod uwagę niezbędne do poniesienia koszty. I z tym właśnie zaczął się problem w latach siedemdziesiątych. Nagromadzone arsenały powodowały obawę ogromnych strat własnych, oraz że po wojnie jądrowej, nie będzie już nic do rabowania czy okupowania. Zaczęto więc szukać nowych sposobów podbojów, analizując procesy zachodzące w głowach ludzi, zarówno indywidualnie jak i w całych zbiorowościach. Uznano, że można nad nimi zapanować, operując odpowiednio informacjami i w efekcie sprawić, że ludzie sami uczynią się niewolnikami. Na dodatek nie będą świadomi swego niewolnictwa, a swoich oprawców mogą traktować jak wybawców. Od tamtej pory wypracowano całe tony teorii, opierając się na dokonaniach psychologii, psychiatrii. Podjęto też wiele praktycznych działań, jak np. stworzenie specjalnych formacji wojsk do walki informacją. W wyniku ich działań obalono parę rządów i wprowadzono chaos na ogromnym obszarze świata. Majstersztykiem było np. przejęcie Krymu przez Rosję. Nikt chyba nie ma wątpliwości, że aktualnie w sposób niebywały zahamowane zostały gospodarki wielu państw. Rwą się łańcuchy dostaw.

Przyczyną tych zjawisk, jest tylko i wyłącznie informacja, choć większość pewnie odpowie, że to korona wirus. Moim zdaniem, nie da się ich w żaden sposób wytłumaczyć materialnym oddziaływaniem wirusa. Statystyki pokazują przecież wyraźnie, że zwykła, znana nam i powszechna w poprzednich latach grypa, pochłaniała nie mniej ofiar niż obecna epidemia. A jeśli spojrzeć na statystyki drogowe, to ilość ofiar na drogach, już dawno powinna skutkować nakazem pozostania w domach… Materialnie państwa, gospodarki i ludzie nie ucierpieli w żaden istotny i nadzwyczajny sposób bezpośrednio przez korona wirusa. Nie zmniejszyły się żadne zasoby. Skąd wzięła się zatem ta ogromna dysproporcja między zagrożeniami, jakie wywołuje korona wirus, a środkami podjętymi do walki z nim?

Odpowiedź umiem dać tylko jedną – jest to efekt bardzo precyzyjnie przemyślanego i przeprowadzonego, chińskiego ataku informacyjnego, czyli informacyjnej wojny.

Jaki jest chiński plan? Chiny, moim zdaniem, zdecydowały się na wywołanie światowego zamętu, z którego chcą wyjść zwycięsko jako najmocniejsza gospodarka na naszym globie, zyskując dodatkowo glorię pierwszej ofiary i równocześnie sprawnego i przyjaznego państwa, zapewniającego pomoc innym potrzebującym. Pierwszy etap chińskich działań, polegał na pokazaniu całemu światu epidemii u siebie. Chodziło o wywołanie strachu, dlatego wysyłane relacje były drastyczne.

Epatowano nas obrazami personelu medycznego w niemal kosmicznych kombinezonach. Widzieliśmy zastępy ludzi również w kosmicznych strojach, dokonujących odkażania ulic i budynków, a nawet specjalistyczne pojazdy rozpylające coś wzdłuż dróg.

Pokazywano „chorych” na siłę zamykanych w izolatkach, całe „wymarłe” miasta, trupy w workach oraz bohaterskich lekarzy i dziennikarzy, którzy wbrew reżimowi ujawniali „prawdę”. Nie zapominano przy tym, podkreślać sprawności i skuteczności państwa chińskiego. W relacjach znajdował się czas na pokazywanie nowoczesnych miast, autostrad, kolei. Były także nowoczesne szpitale, łącznie z tym zbudowanym w sześć dni…Wszak Chiny na przestrzeni dziejów, w tym także w ostatnich dziesięcioleciach, nigdy nie przejmowały się nawet milionami ofiar. Dziwiły mnie też doniesienia o wstrzymywanej produkcji. Wszak podawana liczba umierających, chorych czy poddanych kwarantannie, w żaden sposób nie była istotna w zestawieniu z ogólną ilością mieszkańców Chin. Najbardziej jednak dziwiło mnie, że informacje o wirusie w ogóle wychodzą z Chin. Reżim do tej pory dbał zawsze, aby świat nie dowiadywał się o jakichkolwiek chińskich problemach. Ma w garści wszystkie media, łącznie z Internetem, który może wyłączyć w każdej chwili wewnątrz kraju lub odciąć od światowej sieci.

Pokazał to zresztą w czasie zamieszek w Hongkongu, wyłączając na wszelki wypadek Internet w okolicznych prowincjach. Jeśli więc świat otrzymywał informacje o wirusie w Chinach, to z całą pewnością chciał tego reżim i realizował przy tym zaplanowaną strategię. Drugi, aktualny etap zaczął się z chwilą przeniesienia epidemii do Europy. Od tego momentu drastyczne relacje rozchodzą się po świecie z Włoch i Hiszpanii. Równocześnie, jak ręką odjął, kończy się epidemia w Chinach. Będą one teraz budować swój obraz sprawnego państwa i komunikować światu coraz większą wydolność swojej gospodarki oraz gotowość do niesienia pomocy. Tę pomoc zademonstrowali już we Włoszech. Jej rolą jest budowanie pozytywnego wizerunku Chin, zdobywania wpływów oraz przyczółków do dalszej ekspansji.

Przecież we Włoszech, w Hiszpanii, a nawet w Polsce ludzie naprawdę umierają i nie ma w tych krajach żadnych powodów, aby nakręcać dalej spiralę strachu. Tak jest rzeczywiście, ale chiński atak informacyjny wywołał już efekt śnieżnej kuli. Ludzie, media i niektóre rządy mają już wbity do głów strach przed zarazą i dalej ten strach napędzają. Ale dlaczego ludzie umierają? Strach powoduje stres, o którym od dawna wiadomo, że zmniejsza odporność organizmu. Ludzie więc bardziej chorują. Ale najgorsza jest panika, która rozkłada systemy opieki zdrowotnej i umieralność najpewniej jest z tym bezpośrednio bardziej związana, niż z samym działaniem wirusa. Proponuję w zamian spojrzeć na państwa, które podobnie jak Chiny również zakomunikowały pokonanie korona wirusa. Mam tu na myśli Taiwan i Koreę Południową. Obydwa funkcjonują od lat w zagrożeniu chińską dominacją i poddawane są niemal stale atakom informacyjnym, które nauczyły się odpierać. Odparły je więc i tym razem; zapanowały nad paniką, a przez to nad skutkami „wirusa”.

Warto też spojrzeć na państwa typu Izrael czy Rosja. Znane są one z umiejętności walki za pomocą informacji i myślę, że brak wirusowej histerii w tych krajach nie jest przypadkiem.

A co ze  Stanami Zjednoczonymi, Wielką Brytanią, Niemcami? W USA rocznie umiera na raka ponad 60 000 ludzi a na korona wirusa zmarło zaledwie nieco ponad tysiąc. Niewątpliwie są tam mocne wywiady i kontrwywiady, ale sytuację utrudnia rozwinięta demokracja. Jej wymogi powodują, że władza musi wciąż wykazywać się dbałością o społeczeństwo i to na wyścigi z opozycją, zwłaszcza w obliczu wyborów. Podjęła więc kroki, które medialnie tę dbałość pokazują, ale w rzeczywistości kieruje się, przede wszystkim, dbałością o gospodarkę.

Co teraz będzie?

Chiny pokazały już światu, jak bardzo są ważne. Nawet Amerykanie dowiedzieli się, że aspiryna w ich aptekach zależy od dostaw z Chin. Teraz Chińczycy, w kolejnych atakach informacyjnych, będą budować i utrwalać przekonanie, że tylko oni są w stanie pomóc światu i będą tę pomoc oferować, wypierając przy każdej okazji Stany Zjednoczone. Celem strategicznym tej wojny jest bowiem – moim zdaniem – zredukowanie USA do mocarstwa lokalnego, z wpływami jedynie na kontynencie Północnej Ameryki. W obliczu tego, wszystkie państwa będą zmuszone od nowa zatroszczyć się o swoją pozycję, o dostawy, o bezpieczeństwo militarne itp. Dodam jedynie swoje przekonanie, że tradycyjna wojna, tzw. energetyczna, z czołgami, bombami itp. raczej nam nie grozi na poziomie światowym, ale zwiększa się prawdopodobieństwo wystąpienia takich konfliktów lokalnie. Myślę, że w trzecim etapie chińskich działań powtórzy się niedługo znany od wieków schemat przejmowania przywództwa. Wykreowana będzie „ofiara” – będą to całe narody i państwa odczuwające skutki kryzysu. Chińska propaganda pokazywać będzie, co narody lub państwa mogłyby mieć, co im się należy i co utraciły. Potem przyjdzie czas na wskazanie „winnego” takiego stanu rzeczy. Prawdopodobnie będą to Stany Zjednoczone albo zachodni system wartości. Na koniec przyjdzie pora na wskazanie „wybawcy”, którym będzie Chińska Republika Ludowa, że swoją organizacją gospodarki i społeczeństwa. Rozpocznie się stopniowe przejmowanie przez Chiny światowej hegemonii. Zdaje sobie sprawę, że już niektórzy z was nazwali mnie Nostradamusem 21 wieku. Pozostawiam was wiec samym sobą abyście mogli przeanalizować ten felieton.

Covid-19: Jak dostać rządową pomoc?

Source: https://www.canada.ca/

Jak dostać rządową pomoc – kto się na co kwalifikuje, gdzie składać aplikacje?

Rząd Kanady ogłosił w środę ekonomiczny pakiet stymulacyjny o wartości 82 miliardów dolarów. Pakiet obejmuje wsparcie nie tylko dla pracowników, którzy kwalifikują się do ubezpieczenia na wypadek utraty zatrudnienie (Employment Insurance – EI), ale także dla samozatrudnionych i innych, którzy nie mają dostępu do EI.

Każdy, kto nie ma płatnego zwolnienia chorobowego i nie jest w stanie pracować, ponieważ jest chory, poddany kwarantannie lub opiekujący się osobą chorą lub poddaną kwarantannie, może natychmiast ubiegać się o świadczenia EI z tytułu choroby, jeśli jest uprawniony, bez zwykłego tygodniowego okresu oczekiwania. EI płaci 55 procent zarobków podlegających ubezpieczeniu, a pracodawca może uzupełnić je dodatkowo.

Pracownicy chorzy lub poddani kwarantannie, którzy nie kwalifikują się na EI, mogą od kwietnia ubiegać się o zasiłek z tego funduszu, który zapewni do 900 dol. co dwa tygodnie przez 15 tygodni.

Nie są wymagane żadne zaświadczenia od lekarza. „Chcemy, aby było to tak proste, jak to możliwe, aby ludzie, którzy potrzebują tej pomocy, mogli uzyskać tę pomoc” – powiedział minister finansów Bill Morneau we środę.

1. Kto więc kwalifikuje się na EI?

Aby móc ubiegać się o EI, musisz na ten fundusz płacić. Musisz także przepracować określoną liczbę godzin w poprzednim roku, w zależności od tego, gdzie mieszkasz. W Toronto musisz mieć 600 godzin na świadczenia z tytułu choroby EI i 700 godzin na regularne świadczenia.

Liczba tygodni, za które otrzymuje się zasiłek, zależy od liczby godzin ubezpieczenia. Zasięg EI nie jest „tym, czym był kiedyś” z powodu wzrostu systemu pracy dorywczej. „Ludzie mają mniej godzin, więc jest mniej regularnego zatrudnienia w pełnym wymiarze godzin w porównaniu do przeszłości”, powiedział. „Jeśli jesteś samozatrudniony lub jesteś niezależnym wykonawcą, możesz wpłacać na EI i potencjalnie otrzymywać świadczenia, ale niewiele osób to robi”.

2. Co, jeśli zostanę zwolniony, ale nie jestem chory lub poddany kwarantannie?

Zdrowi pracownicy, którzy zostali zwolnieni, ale nie kwalifikują się na EI, są uprawnieni do zasiłku Emergency Support Benefit, na który rząd przeznaczył 5 miliardów dolarów. Więcej szczegółów zostanie podanych w najbliższej przyszłości. Wypłaty zostaną dostarczone za pośrednictwem Canada Revenue Agency i zgodnie z zapowiedzią Morneau oczekuje się, że zapewni 14 tygodni wsparcia na „poziomie porównywalnym” do EI, co stanowi 55 procent zarobków podlegających ubezpieczeniu.

Jak można składać wnioski?

Można złożyć wniosek o EI online za pośrednictwem strony internetowej Service Canada. Wypełnienie aplikacji zajmie około godziny.

Potrzebne będą informacje bankowe, abyś móc wybrać opcję wpłaty bezpośredniej. Dokumentacja dotycząca zatrudnienia nie jest konieczna.

Rząd podał, że wnioski o zasiłek Emergency Care Benefit będą dostępne w kwietniu i można je składać za pośrednictwem Canada Revenue Agency, konta My Service Canada lub dzwoniąc na bezpłatny numer, który jeszcze nie został skonfigurowany.

Nie jest jasne, kiedy i jak ludzie będą mogli ubiegać się o zasiłek Emergency Support Benefit.

3. Co z napiwkami? Czy stanowią część moich dochodów?

To zależy. Jeśli Twoje napiwki są „kontrolowane”, co oznacza, że ​​są zbierane i dystrybuowane przez pracodawcę, możesz je zaliczyć do tswoich zarobków podlegających ubezpieczeniu. Zasadniczo napiwki, które nie są kontrolowane przez pracodawcę, nawet jeśli są zadeklarowane w podatku dochodowym, nie są uważane za zarobki podlegające ubezpieczeniu. Niestety więc podlegające ubezpieczeniu zarobki wielu kelnerów będą tylko na poziomie płacy minimalnej.

4. Co się stanie, jeśli prowadzę własną firmę i będę musiał ją zamknąć? Możesz kwalifikować się do wyżej wymienionego świadczenia Emergency Support Benefit. Jeśli masz pracowników, rząd proponuje 10-procentową dopłatę do wynagrodzenia na okres trzech miesięcy do 1375 dol. na pracownika i 25 000 dol. na pracodawcę, aby uniknąć zwolnień.

Powinieneś również skontaktować się ze swoim bankiem, aby negocjować odroczenie spłaty kredytu lub kredytu hipotecznego. Bank of Montreal, CIBC, RBC, Scotiabank, TD i National Bank ogłosiły, za pośrednictwem Canadian Bankers Association, że klienci będą mogli odroczyć spłatę kredytu hipotecznego na okres do sześciu miesięcy i negocjować dłuższe okresy amortyzacji lub specjalne pożyczki. Według stowarzyszenia pomoc zostanie ustalona indywidualnie. Rząd ogłosił także inne środki mające na celu zwiększenie dostępu do kredytów i pożyczek.

CRA odroczyła datę złożenia rozliczeń podatku dochodowego (income tax return) do 1 czerwca. Ponadto CRA umożliwi zarówno osobom fizycznym, jak i przedsiębiorstwom odroczenie płatności wszelkich kwot podatku dochodowego, które staną się należne w dniu dzisiejszym lub później, a także przed wrześniem 2020 r., do 31 sierpnia. Żadna firma nie będzie kontrolowana przez następne cztery tygodnie.

5. Jak długo trzeba czekać na wypłatę?

To nie jest do końca jasne. Rząd zrezygnował z tygodniowego okresu oczekiwania na świadczenia z tytułu choroby EI, ale jeśli nie jesteś chory, poddany kwarantannie ani nie opiekujesz się kimś innym, tygodniowy okres oczekiwania nadal obowiązuje. W przypadku osób, które nie kwalifikują się do EI, wypłaty będą dopiero w kwietniu. Mogą być opóźnienia. 

Najlepiej składać wnioski online późnym wieczorem lub wcześnie rano, kiedy system będzie mniej obciążony.

Ważne jest by złożyć wniosek jak najszybciej, aby nie tracić tygodni świadczeń.

Tak więc wydaje mi się, że nasz Liberalny Rząd stanął na wysokości zadania.

Bogdan Koral Konikowski

Na podstawie decyzji rządowych.

Dzień Pamięci “Żołnierzy Wyklętych”

Dzień Pamięci “Żołnierzy Wyklętych” W dniu 1 marca po raz dziewiąty obchodzony jest w Polsce Narodowy Dzień Pamięci “Żołnierzy Wyklętych”, który został ustanowiony przez Sejm RP w 2011 roku z inicjatywy śp. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Data 1 marca nawiązuje do tragicznych wydarzeń z 1951 roku, kiedy to wykonano wyroki śmierci na kierownictwie IV Zarządu Zrzeszenia Wolność i Niezawisłość.  1 marca 1951 w więzieniu przy ul. Rakowieckiej w Warszawie zamordowano Łukasza Cieplińskiego, Adama Lazarowicza, Mieczysława Kawalca, Józefa Rzepkę, Franciszka Błażeja, Józefa Batorego i Karola Chmiela. Tego dnia Instytut Pamięci Narodowej organizuje w całej Polsce uroczystości, wykłady i pokazy filmów poświęcone Żołnierzom Wyklętym – Niezłomnym. Ojciec Święty w 1994 roku powiedział:”Trzeba wspomnieć wszystkich, zamordowanych rękami także polskich instytucji i służb bezpieczeństwa pozostających na usługach systemu przyniesionego ze wschodu. Trzeba ich przynajmniej przypomnieć przed Bogiem i historią, aby nie zamazywać prawdy naszej przeszłości, w tym decydującym momencie dziejów” 

  • Kowalski, Bohaterowie z dołów śmierci, wyd. PWN

Od lat toczy się dyskusja, czy z chwilą zakończenia II wojny światowej (a nawet wcześniej – w roku 1944) na ziemiach polskich wybuchło nowe powstanie zbrojne, tym razem o zdecydowanie antykomunistycznym charakterze. Jeżeli przyjąć tezę o kolejnej walce powstańczej jako najlepiej oddającej charakter ówczesnego oporu, to należałoby uznać ją za najdłuższy polski zryw niepodległościowy. Za takim ujęciem problemu przemawiają skala i zakres walki powojennego podziemia z aparatem komunistycznym.

Z pewnością nie była to wojna domowa – taką tezę szerzyli przez lata propagandziści Polski Ludowej. Przyjęcie jej byłoby równoznaczne z twierdzeniem, że polscy komuniści działali samowolnie, bez sowieckiej inspiracji i pomocy. Tymczasem było zupełnie inaczej.

Faktem jest, że żołnierze podziemia niepodległościowego, zwanego też poakowskim (drugą konspiracją), mieli jasno sprecyzowany cel: odzyskanie przez Polskę pełnej suwerenności państwowej. Plan ten nie zmienił się od 1939 roku, gdy jej przywrócenie stało się głównym hasłem manifestu Polskiego Państwa Podziemnego.

Do tego celu nawiązywały struktury cywilne i wojskowe świetnie zorganizowanego ruchu oporu. O wolną Polskę przez lata walczyły z bronią w ręku Armia Krajowa (AK, wcześniej Służba Zwycięstwu Polski – SZP i Związek Walki Zbrojnej – ZWZ) oraz wiele innych organizacji zbrojnych. Część z nich uległa później scaleniu z AK.

Za tezą o antykomunistycznym powstaniu przemawiają także liczby. Łącznie w latach 1944–1956 w podziemiu niepodległościowym w różny sposób działało od 120 do 180 tys. ludzi. Wiosną 1945 roku na ziemiach polskich, których granice wytyczyła w Jałcie tzw. Wielka Trójka, w regularnych oddziałach leśnych służyło nawet 17 tys. żołnierzy. Przyjmuje się, że w połowie tego roku funkcjonowało ponad 340 oddziałów zbrojnych różnej wielkości! Co więcej, według zawyżonych danych w maju 1945 roku liczebność „band” – jak komunistyczna propaganda określała oddziały partyzanckie – wynosiła aż 29,5 tys. ludzi. 19 stycznia 1945 roku gen. Leopold Okulicki „Niedźwiadek” wydał rozkaz o rozwiązaniu AK, motywując swą decyzję zmieniającymi się realiami okupowanej Polski – wróg, z którym rodzime podziemne wojsko walczyło przez lata, przestał być już realnym zagrożeniem. Jeszcze tego samego styczniowego dnia, gdy rozwiązaniu uległa AK, Okulicki wydał tajny rozkaz nakazujący dalszą działalność w konspiracji, której ostatecznym celem miała być, jak to ujął, „odbudowa niepodległości”. Apelował też o utrzymanie łączności z jego osobą, a także działanie za wiedzą Delegata Rządu i w porozumieniu z nim. Żołnierzy podziemia – niezależnie od ich przekonań politycznych – przedstawiano jako „wywrotowców” i „terrorystów”, próbujących zakłócić rzekomo normalne życie „ludu pracującego miast i wsi”. Gdy w maju 1945 roku, przynajmniej pozornie, umilkły strzały w wyzwolonej spod jarzma Niemców Europie, Władysław Gomułka nie wyobrażał sobie walki z „siłami reakcji” bez pomocy Armii Czerwonej. Ponad miesiąc później, 18 czerwca, w czasie rozmów z przewodniczącym PSL Stanisławem Mikołajczykiem, towarzysz „Wiesław” kategorycznie stwierdził: Może jeszcze padnie nowych kilkuset ludzi lecz to nas nie przestraszy. Zniszczymy wszystkich bandytów reakcyjnych bez skrupułów. Możecie jeszcze krzyczeć, że leje się krew narodu polskiego, że NKWD rządzi Polską, lecz to nie zawróci nas z drogi. Cześć Żołnierzom Wyklętym.

Bogdan Koral Konikowski

Setna Rocznica Zaślubin z Morzem

Gen. Józef Haller - zaślubiny Polski z morzem, obraz W. Kossaka
Gen. Józef Haller - zaślubiny Polski z morzem, obraz W. Kossaka

100 lat temu, 10 lutego 1920 r., w Pucku odbyły się symboliczne zaślubiny z morzem, zorganizowane dla uczczenia włączenia Pomorza w granice odrodzonej Polski. Aktu dokonał jeden z najbardziej zasłużonych polskich dowódców, współtwórca Błękitnej Armii gen. Józef Haller. Główne uroczystości rocznicowe rozpoczęły się w Pucku o godz. 10 na placu przed kościołem pw. św. Apostołów Piotra i Pawła, gdzie prezydent RP odsłonił tablicę upamiętniającą 100. rocznicę zaślubin Polski z morzem i powrotu Pomorza do macierzy. Tablicę poświęcił metropolita gdański abp Sławoj Leszek Głódź. Kwadrans później na rogu ulic 1 maja i Stary Rynek Andrzej Duda złożył wieniec pod tablicą upamiętniającą mieszkańców Pucka wywiezionych i pomordowanych przez Niemców w Lasach Piaśnickich w 1939 roku.
Prezydent Duda, prezes Instytutu Pamięci Narodowej Jarosław Szarek oraz burmistrz Pucka Hanna Pruchniewska odsłonili też na Starym Rynku tablicę pamiątkową poświęconą współorganizatorem uroczystości zaślubin Polski z Bałtykiem w 1920 roku.
W kościele św. Apostołów Piotra i Pawła rozpoczęła się msza święta pod przewodnictwem metropolity gdańskiego abp. Sławoja Leszka Głódzia. Po nabożeństwie jego uczestnicy w asyście kompanii reprezentacyjnej i orkiestry Marynarki Wojennej przeszli do portu rybackiego w Pucku, gdzie o godz. 13 odbyl się akt odnowienia zaślubin Polski z morzem.

Po uroczystościach w Pucku Andrzej Duda udał się do Władysławowa, gdzie na placu przed pomnikiem gen. Józefa Hallera spotkał się z mieszkańcami. Potem złożył wieniec pod pomnikiem Antoniego Abrahama (1869-1923), propagatora polskości Pomorza, zwanego „królem Kaszubów”.

Na uroczystości do Pucka w poniedziałek rano z Dworca PKP w Gdańsku-Głównym wyruszy specjalny pociąg. To nawiązanie do historycznego wydarzenia. 10 lutego 1920 r. w godzinach porannych generał Haller dotarł do Gdańska pociągiem z Torunia. Na dworcu czekały na niego tłumy Polaków i lokalne władze.
Podczas spotkania na dworcu dwie platynowe obrączki gen. Hallerowi wręczył dr Józef Wybicki, pierwszy starosta pomorski. Były one prezentem ufundowanym przez polską ludność Gdańska. Symbolizowały zaślubiny Polski z Bałtykiem. Jedną obrączkę gen. Haller wrzucił kilka godzin później w wody Bałtyku podczas uroczystości w Pucku, natomiast drugą nosił kolejnych 40 lat na palcu.
Na stacji w Pucku odbyło się powitanie przez lokalne władze. Po tej ceremonii rekonstruktorzy, goście i mieszkańcy sformowali wspólny pochód i ulicami miasta przeszli na rynek w Pucku. W porcie aktor grający generał Hallera wjedzie na nabrzeże konno, następnie zsiądzie z konia i dokona uroczystego aktu zaślubin. Następnie, przy dźwiękach hymnu wciągnięta zostanie na maszt biało-czerwona bandera. Przewidziane są też krótkie przemówienia burmistrz Pucka Hanny Pruchniewskiej i marszałka pomorskiego Mieczysława Struka.

Bogdan Koral Konikowski

Dzień Rodziny w Kanadzie

W miniony poniedziałek, 17 lutego w naszej Prowincji obchodzony byl Dzień Rodziny. Święto zostało ustanowione w 1990 roku z inicjatywy Dona Getty ówczesnego premiera Alberty, aby zwrócić uwagę na problemy związane z podstawową komórką społeczną, a także podkreślić znaczenie polityki prorodzinnej. Dzień Rodziny to święto państwowe w Republice Południowej Afryki, w kanadyjskich prowincjach: Alberta, Kolumbia Brytyjska, Saskatchewan i Ontario , w amerykańskich stanach Arizona i Nevada w Wietnamie, w Australii i w Tajlandii.

Jakie w dzisiejszych czasach jest podejście do rodziny można przytoczyć na przykładzie dyskusji na ten temat w polskiej prasie katolickiej.

Jedna z młodych dziewcząt pisze w ten sposób: “Nieraz już słyszałam i to zarówno w okresie uczęszczania na katechizację, jak i przy innych okazjach w kościele, że obowiązkiem tych, którzy wchodzą w związek małżeński, jest dawanie początku nowemu życiu. Teraz, kiedy jestem starsza i mam w planie nie za długo wyjść za mąż, przypominam sobie to wszystko, co słyszałam na ten temat. Nie ze wszystkim jednak umiem się pogodzić. Między innymi budzi we mnie sprzeciw to, że małżeństwo ma być ni mniej ni więcej, taką sobie “fabryką” ludzi. A gdzie przy tym wszystkim miejsce na miłość dwojga młodych ludzi? Na rozrywkę? Na jakieś dalsze podróże? Nie poruszam już takich spraw, jak koszty związane z kształceniem dzieci, które prawie z roku na rok stają się coraz większe. (. .)”

Na list dziewczyny odpowiada ksiądz tymi słowami: „ List Twój przypomniał mi rozmowę, jaką stosunkowo niedawno miał jeden z księży w Polsce w czasie tzw. kolędy, z młodym małżeństwem. Przy pewnej okazji rozmowa ta została powtórzona na łamach polskiej prasy katolickiej i dzięki temu mogę ją przytoczyć w formie przykładu. Otóż ów duszpasterz widząc w wózeczku małe dziecko, bardzo delikatnie napomknął, że kiedy w przyszłości odwiedzał będzie w podobnych okolicznościach ich dom, nie jest wykluczone, że wówczas rodzina ich będzie większa. Na te słowa natychmiast odpowiedziała w imieniu młodej matki starsza pani, zapewne babcia tego niemowlęcia: “0, proszę księdza, co to, to nie. To nie ma sensu. Wystarczy im jedno. Ja miałam czworo i wiem ile to kosztuje. Niech sobie użyją życia. Są przecież młodzi!” A inna kobieta — stwierdził ten sam autor — matka czworga dzieci, temu samemu księdzu żaliła się: “Gdy chodziłam z trzecim dzieckiem, cała rodzina mnie wyśmiewała, a moja matka wprost mówiła, że jestem stuknięta. Bronił mnie tylko mąż, na szczęście”.

Tutaj w Ameryce, z tymi sprawami zdaje się być jeszcze gorzej. Podobno dość często zdarzają się takie przypadki, że rodzinie z trójką albo czwórką dzieci trudno jest wynająć mieszkanie. Siwowłose właścicielki wprost oświadczają, że skoro mają “aż tyle” dzieci, one by zniszczyły dom, więc mieszkania nie wynajmie. Od jakiegoś więc czasu nawet w rodzinach katolickich dzieje się coś niedobrego w związku z dzietnością małżeństw. Tak jest w Europie Zachodniej, tak zaczyna być także w Polsce, a już szczególnie w Ameryce: młode małżeństwa nie chcą mieć dzieci. Również tutaj udziela się taki sam sposób myślenia, że dzieci młodemu małżeństwu przeszkadzają. Rezultatem tego zjawiska jest to, że wiele krajów świata zbliża się do zerowego przyrostu naturalnego. Oznacza to, że liczby urodzeń w nich i zgonów wkrótce się wyrównają. Niemcy w tej chwili już nie tylko, że w ogóle nie maja przyrostu naturalnego, lecz zmniejsza się tam ludność, ponieważ Niemki również nie chcą mieć dzieci. Gwałtownie starzeje się także Ameryka wskutek spadku liczby urodzeń. W oparciu o specjalistyczne badania prowadzone od dłuższego czasu wynika, że — ogólnie rzecz biorąc — rozrodczość spada w świecie głównie z dwóch powodów. Jednym z nich jest to, że młodzi małżonkowie pod względem charakterów nie są wychowani i dlatego boją się, by ich dzieci nie były takie same, lub jeszcze gorsze od nich. W ten właśnie sposób odpowiedziały kiedyś w Stanach Zj. przy stoliku w kawiarni trzy młode damy komuś, kto zaniepokojony spadkiem urodzeń w USA spytał, jak one tłumaczą przyczynę niechcenia dzieci. Jedna z nich odpowiedziała: “Któżby chciał reprodukować takich ludzi jak my? (…) Nie chcemy więcej takich jak my, bo my sami siebie nie znosimy”. Odpowiedź drugiej pani była podobna:

“Nie chcę mieć dzieci podobnych do mojego chłopca. Nie razi mnie wprawdzie jako mój chłopak, przyzwyczaiłam się już do niego, ale nie zniosłabym go jako mojego syna i nie miałabym siły wychowywać syna z takim usposobieniem”. Trzecia odpowiedź mniej więcej pokrywała się z dwoma poprzednimi. Drugim powodem rezygnowania z potomstwa jest postawa konsumpcyjna, czyli: jak najwięcej brać z życia, a z siebie dawać jak najmniej wysiłku. Woli się podróże na Hawaje lub po Europie niż dzieci. Nasuwa się stąd wniosek, że u młodych małżeństw nie ma prawdziwej miłości. Prawdziwa miłość małżeńska bowiem z natury swej jest miłością płodną i jej makiem jest owoc w postaci potomstwa. Przeciwieństwem tego jest samolubstwo — żyć tylko dla siebie. Owszem, prawdą jest, że na całym świecie co minutę rodzi się średnio 150 osób, dziennie więc 220 tysięcy, a rocznie 80 milionów.

Niewątpliwie to jest dużo. Jeśli jednak weźmie się pod uwagę, że dziennie znowu umierają tysiące ludzi, to co by się stało, gdyby wszystkie małżeństwa odmówiły pełnienia swych zadań? Gdzie wówczas zadanie postawione przez Stwórcę: “Bądźcie płodni i rozmnażajcie Się” (Rdz 1, 28)? Gdzie wtenczas jakiś przyrost i rozwój świata? Gdzie także równowaga biologiczna społeczeństwa? W obawie o przyszłość państwa, rząd np. na Węgrzech już bije na alarm, że za kilkanaście lat w kraju tym będzie tylko około 9 mln mieszkańców, czyli o pół miliona mniej niż obecnie. Takimi samymi obawami przejęty jest rząd hiszpański, ponieważ w ostatnich latach nastąpił tam spadek urodzeń o 30 procent. Służba więc prokreacji jest tak ważnym obowiązkiem małżeństwa, ze mężczyźni i kobiety, którzy by z góry wykluczali ten cel, nie mogą ważnie zawrzeć małżeństwa sakramentalnego. Jest już mowa m.in. o tym, że z powodu lęku „przed dzieckiem, już “dziś niektóre narody chylą się ku śmierci. A nie są to narody biedne, lecz bogate”. Dzieje się zaś tak dlatego, że — w tym miejscu przytaczają słowa Ojca św. Jana Pawła II — “w krajach bogatych nadmierny dobrobyt i nastawienie konsumpcyjne (. –) odbierają małżonkom wielkoduszność i odwagę do przekazywania życia nowym istotom ludzkim: w ten sposób życie bywa często pojmowane nie jako błogosławieństwo, lecz jako niebezpieczeństwo, przed którym należy się bronić”.

W dzisiejszym świecie odchodzącym od Boga, niełatwo jest wyzwolić się z fałszywych stereotypów odnoszących się do rodzicielstwa, jakie współczesny świat narzuca milionom Ludzi.

Bogdan Koral Konikowski

80 rocznica masowej deportacji Polaków na Syberię i do Kazakstanu.

Stowarzyszenie Polskich Kombatantów w Edmonton
Stowarzyszenie Polskich Kombatantów w Edmonton

10 lutego jest dniem wyrażania hołdu i narodowej pamięci o obywatelach polskich deportowanych w latach 1939-1956 na Syberię, do Kazakstanu i innych republik byłego Zwiazku Sowieckiego. Dzień ten jest wyrazem szacunku dla ich męczeństwa oraz wierności ideałom wolności. Bóg, Honor i Ojczyzna, to wartości, za które poświęcali swe życie. Jest wyrazem patriotyzmu i pamięci o tragedii setek tysięcy dzieci i rodzin polskich wywiezionych w głąb Rosji przez sowiecki reżym komunistyczny. W tym dniu w całej Polsce odbywają się uroczystości upamietniajace 80 rocznicę pierwszej masowej deportacji Polaków na Syberię. Obchody rozpoczną się mszą świętą w intencji zesłańców, ich rodzin oraz Ojczyzny. Delegacje Sybirakow złożą wiązanki kwiatów pod pomnikami i krzyżami pamieci.

Sowieckie wywózki na wschód były jedną z najcięższych zbrodni dokonanych na narodzie polskim. Pierwszą, a zarazem największą masową wywózkę przeprowadzono 80 lat temu. 10 lutego 1940 roku NKWD rozpoczęło akcję, wskutek której ze wschodnich ziem Rzeczypospolitej na Sybir wywieziono ponad 220 tys. Polaków. Bardzo wielu z nich zginęło z powodu głodu, chorób oraz nieludzkich warunków obozowego życia i katorżniczej pracy.

Wywożeni przez NKWD Polacy trafiali do północnych regionów ZSRS, w okolice Archangielska oraz do Irkucka, Kraju Krasnojarskiego i Kazachstanu. Historycy nie są zgodni co do liczby wywiezionych Polaków. Brakuje dokumentów, na podstawie których można by ją dokładnie określić. Obecnie podawana przez historyków liczba oscyluje wokół 1 mln osób. Wywózki trwały jednak jeszcze w latach powojennych. Wówczas do łagrów wywożono głównie żołnierzy podziemia niepodległościowego. Bardzo wielu z wywiezionych Polaków, zginęło z powodu głodu, chorób oraz nieludzkich warunków obozowego życia i wyczerpującej pracy. Według analiz historyka Stanisława Rymaszewskiego piekło sybiru przeżyło jedynie 35 procent wywiezionych. Po zakończeniu wojny, sowieckie wywózki stały się przedmiotem prokuratorskich śledztw.

Sybiracy przybywający do ojczyzny byli ludźmi schorowanymi, wycieńczonymi morderczymi pracami, niedożywionymi i po wielu negatywnych przeżyciach, dlatego potrzebowali zrozumienia zarówno państwa jak i reszty społeczeństwa. Wielu z nich cierpiało na depresje nie mogąc zapomnieć o syberyjskich przeżyciach. Bardzo znaczącą rolę, niosącą pomoc i ukojenie dla repatriantów na terenie odradzającego się państwa sprawował Kościół Katolicki. Cechą bardzo znamienitą dla całej społeczności Sybiraków jest fakt ich głębokiej wiary, przejawiającej się nie tylko w uczestnictwie w nabożeństwach, ale również w czynach i postępowaniu.

Najlepszym tego przykładem jest wybaczenie Rosjanom tego, co przez nich wycierpieli na rzecz obecnego pokoju, ale również stosunek do życia jako najwyższej wartości oraz do rodziny, w której wychowywali swoje dzieci w duchu zasad chrześcijańskich i patriotycznych. „

Sybiracy poprzez lata spędzone na zesłaniu nabyli również bardzo przydatne cechy, które potem przydały im się po powrocie nie tylko do Polski. Ciężkie warunki bytowania i dążenie do przetrwania ukształtowały wśród nich zaradność życiową, liczenie wyłącznie na siebie, umiejętność radzenia sobie w trudnych sytuacjach, gospodarność, oszczędność, pracowitość. Na zesłaniu powstał również u wielu młodych ludzi, z wielkim uporem wpajany przez rodziców, system wartości, w którym czołowe miejsca zajmowały: religia chrześcijańska, patriotyzm, szacunek dla wiedzy i nauki.

Republika Kazachstanu w coraz większym zakresie pomaga też polskim instytucjom zajmującym się upamiętnianiem miejsc spoczynku i historią Polaków deportowanych przez władze sowieckie m.in. na tereny tego kraju. Dzięki przychylności władz Kazachstanu, na jego terenie poświecono już 4 polskie cmentarze, na których spoczywają tysiące polskich zesłańców. Na terenie Kazachstanu  trwają poszukiwania kolejnych cmentarzy Polaków, którzy zmarli w wycięczenia, głodu lub zostali zamordowani podczas katorgi w sowieckich łagarach i kołchozach. Ogromną trudność sprawia fakt, iż  takie cmentarze władze radzieckie likwidowały i zacierały po nich ślady np. stawiając w ich miejscu chlewnie.

Sybiracy dzisiaj, a jest ich już coraz mniej tez w naszej Polonii, należą do tej cząstki społeczeństwa, która przez trudne i ciężkie losy życia stała się najbardziej patriotyczną. Na zesłaniu doświadczyli, co znaczy kochać Ojczyznę – Polskę i tęsknić za nią. Bóg pozwolił im wydostać się z tego ziemskiego piekła – by uczyli miłości do Ojczyzny nas wszystkich, a zwłaszcza najmłodsze pokolenie. Dowody okrucieństwa zbrodniczego systemu komunistycznego powinny pobudzać w młodym pokoleniu zachętę do działania przeciwko niesprawiedliwości, okrucieństwu i przemocy. Sybiracy są żywym świadectwem martyrologii narodu, ale tez siły i woli przetrwania, które powinny być cenną lekcją historii i patriotyzmu dla obecnych i przyszłych pokoleń Polaków..

Bogdan Koral Konikowski

English EN Français FR Polski PL
X