Strona główna Felietony Polonijna mozaika w Kanadzie

Polonijna mozaika w Kanadzie

77
Poparcie dla Strajku Kobiet w Polsce pod Konsulatem Generalnym RP w Toronto (Witold Liliental)

Według spisu powszechnego z 2016 roku obywateli kanadyjskich podających się za Polaków zliczono 1 106 585 osób, co stanowi ponad 3 proc. ogółu mieszkańców tego kraju i nie obejmuje licznych rodaków mieszkających tu na podstawie prawa stałego pobytu. Największe skupisko znajduje się w prowincji Ontario, szacowane na 400 tys. osób. W czasie pandemii i związanych z nią trudnościami w bezpośrednich kontaktach do rangi głównego narzędzia towarzyskiego awansuje telefon, który staje się codziennym sposobem komunikacji, przekazywania sobie wzajemnie informacji i, rzecz jasna, plotkowania. Nasza przyjaciółka, mająca takie same poglądy jak my właśnie zrelacjonowała nam rewelacje usłyszane od wieloletniej znajomej: „Ty widzisz, co ten cały Biden wyprawia? Otoczył się Żydami i czarnymi, a w ogóle on w Stanach chce zaprowadzić komunizm!”. Na nic zdały się tłumaczenia naszej przyjaciółki, ponieważ wiara jej znajomej w Trumpa i ukradzione mu wybory jest niezachwiana. Taką samą wiarę pokłada ona we wszelkie posunięcia obecnych władz w Polsce, a i tak dobrze, że chce rozmawiać z wieloletnimi znajomymi o poglądach przeciwnych, wielu bowiem dawnych znajomych i przyjaciół przestało się dawno wzajemnie odzywać. Polonia kanadyjska jest tak samo głęboko podzielona politycznie, jak i mieszkańcy samej Polski, aczkolwiek w całkiem innych proporcjach.

Jedni oglądają TVN, inni TVP

Jak sięgnę pamięcią wstecz do wyborów parlamentarnych i prezydenckich, prowadzonych w Konsulacie Generalnym RP w Toronto, przeważająca większość biorących udział w każdym z nich w ostatnich 20 latach, rzędu 70 proc., głosowała na PiS i partie w koalicji z tym ugrupowaniem. W ostatnich latach wzrosła też liczba głosów oddanych na Konfederację, przy liczbie głosujących za każdym razem wahającej się od ok. 2 do ponad 4 tys. Kiedy sam dwukrotnie byłem członkiem komisji wyborczej, jeszcze za poprzednich rządów, niektórzy ludzie w kolejce do głosowania głośno ostrzegali innych, żeby używać własnych długopisów, bo te dostarczone na stanowiska dokonywania wyboru przez konsulat są ponoć tak zrobione, że znak przez nie zostawiony daje się bez śladów wymazać, żeby w razie potrzeby zmienić na to, co władza chce. Już wówczas strona prawicowa nie miała do rządu liberalnego zaufania, choć mogę ręczyć, że liczenie odbywało się skrupulatnie i uczciwie.

Polonia w Ontario to po prostu mała Polska. Ludzie o różnych poziomach wykształcenia, różnych tradycjach rodzinnych i wynikających z nich różnych postawach politycznych, ludzie słuchający tylko jednych mediów i wierzący tylko im oraz ludzie o szerokich horyzontach i otwartych umysłach bez uprzedzeń rasowych, religijnych czy jakichkolwiek innych. Znam pary małżeńskie, wierzących i praktykujących katolików, którzy w sprawach aborcji mają poglądy całkowicie liberalne, bo ich wiara daleka jest od postaw wielu biskupów polskich, a sympatie polityczne całkowicie po stronie opozycji. Tacy są nasi najbliżsi przyjaciele. Wspieramy się wzajemnie przez telefon i dzielimy wizję nowoczesnej Polski, praworządnej, liberalnej i tolerancyjnej, wolnej od dyskryminacji. A nas wspierają duchowo wolne media z Polski, jak TVN, portal „Gazeta.pl” i pisma tygodniowe, dochodzące do nas teraz z opóźnieniem kilkudniowym, ale kiedy przyjdą, czytane uważnie.

Czytaj cały felieton @ https://wyborcza.pl/7,162657,26792832,polonia-kanadyjska-jest-tak-samo-gleboko-podzielona-politycznie.html